TeenMom - czyli o życiu nastoletniej matki

Pierwsza praca

IMG_20170406_232805_372.jpg

W końcu znalazłam chwilę wytchnienia by móc podzielić się z wami wydarzeniem, które miało miejsce ponad miesiąc temu.

1 marca zaczęłam swoją pierwszą pracę. No dobra, może nie jest pierwsza, ale najistotniejsza. Wcześniejsze zajęcia zarobkowe były krótkometrażowe, tzw. dorywcze - bez umowy o pracę, zazwyczaj jednorazowe. Ta jest poważna i choć nie wszyscy ją doceniają - ja tak.

Jestem na stanowisku kasjer-sprzedawca w sieci sklepów Biedronka. Tak, to tutaj rozpoczynam swoją karierę zawodową o ile można to tak nazwać. Nie planowałam pójść do pracy przed zakończeniem szkoły, ale sytuacja w jakiej się znaleźliśmy zmusiła mnie do tego. Nie chodzi tu o sytuację finansową, ale bardziej o stabilizację, której na obecny moment bardzo potrzebowaliśmy.

Do sedna. Trafiłam na wspaniałą ekipę, na którą na prawdę mogę liczyć i która nie wywiera presji o której tak dużo się słyszy. Zanim poszłam na rozmowę kwalifikacyjną naczytałam się tyle złych opinii, że w ostatniej chwili miałam ochotę zrezygnować. Ale ten krok to byłby jeden z najgorszych w moim życiu, bo to co ludzie wypisują w internecie to totalne bzdury. No bo powiedźcie, w której pracy nie trzeba się uzapierd*alać żeby zarobić? Fakt faktem jest tam ostry dojazd jeśli chodzi o wysiłek fizyczny, ale nie jest to coś, czego nie można przeskoczyć. Teraz niektórzy mogą pomyśleć 'co ona tam wie, skoro pracuje dopiero miesiąc'. A wiem. Sama przychodzę niejednokrotnie ledwo przytomna ze zmęczenia, ale mam świadomość, że niektórzy ludzie pracują jeszcze ciężej a za mniejsze pieniądze, które swoją drogą w naszej firmie nie są jakieś najgorsze. Tak samo narzekanie, że tu się coś stało, tam się coś stało - wszędzie się dzieje. Wypadki chodzą po ludziach i zazwyczaj to po ich stronie leży wina, instrukcje są wszędzie a i regulaminów wystarczy się trzymać by wiedzieć jak się nie połamać. Są też osoby, które rezygnują z pracy bo cytuję 'nie wytrzymują psychicznie z klientami'. Przesada? Nie. Doskonale rozumiem takie osoby, bo po dzisiejszym dniu jestem w stanie stwierdzić, że niektórzy przychodzą do sklepu tylko po to, żeby spierdolić Ci dzień. Jestem zawsze uśmiechnięta i ludzie to zauważają, a kiedy się odwdzięczają tym samym to już w ogóle pracuję z przyjemnością. Ale przyjdzie Ci jeden, drugi gbur i będzie dwie godziny narzekał. Kochani zwracam się przede wszystkim do was, potencjalnych klientów WSZYSTKICH sklepów. My pracownicy z 'niższej' półki też jesteśmy ludźmi i mamy przede wszystkim prawo popełniać błędy. Nie jesteśmy służącymi tylko pracownikami takimi jak każdy. Apel również do innych sprzedawców: ślijcie uśmiechy mimo wszystko, gwarantuję, że reszta dnia będzie lepsza!

Sama praca jest ok, biorąc pod uwagę, że trafiłam na fajnych ludzi - to jest klucz do sukcesu. Jeśli wśród pracowników nie ma nici porozumienia i dobrej relacji, nie ma szans na przyjemną współpracę. Dlatego warto rozmawiać i sobie pomagać, mimo wszystko. Ja nie żałuję, że zaczęłam pracę akurat w tej branży, i akurat w tej firmie. Wiem, że to nie mój cel, ale przystanek na pewno. Nie zniechęcajcie się, zawsze warto próbować i mieć kogoś, kto będzie was w tym wspierał! Ps. jeśli ktoś z was pracuje w Biedronce to dawajcie na priv, chętnie porozmawiam z kimś z 'zewnątrz'! :)

IMG_20170406_232325_802.jpg