TeenMom - czyli o życiu nastoletniej matki

Pierwsze dni w żłobku

Żłobek. Co to w ogóle jest? Jakbym chciała opisać to własnymi słowami, byłoby to coś na wzór przedszkola, tyle że dla jeszcze młodszych dzieciaczków. Zazwyczaj przyjąć się tam mogą dzieci już od 5miesiąca życia i zazwyczaj maximum wiekowe to 3latka. Ja decyzję o posłaniu córki do żłobka podjęłam kilka tygodni temu - aktualnie ma 22 miesiące.

Jaki żłobek wybrałam? 

Nie ukrywam, że pomimo zamieszkania w jednym z największych miast w Polsce WIELKIEGO wyboru to ja nie miałam. Już z miejsca mogłam skreślić możliwość wolnego miejsca w żłobku samorządowym (publicznym), więc pod uwagę brałam tylko prywatne. W wyborze ograniczało mnie wiele czynników takich jak: odległość od domu/pracy, godziny otwarcia, opinie, cena i oczywiście wolne miejsce.

W dniu rozmowy kwalifikacyjnej po której dowiedziałam się, że mam tę pracę zadzwoniłam do żłobka, który już wcześniej był brany pod uwagę. Był blisko, godziny otwarcia przyzwoite a i cena jak na prywatny żłobek była w miarę do przyjęcia. Miejsca w placówce, która była tuż pod domem nie było, ale dyrektorka żłobka poinformowała mnie, że niedaleko (bo zaledwie dwa przystanki stąd) otwarli nowe miejsce, w którym jest jeszcze kilka miejsc dla dzieciaków. Pojechałam, zobaczyłam, podpisałam.

Adaptacja

U nas była taka możliwość. Przychodziło się przez trzy dni z dzieckiem do żłobka - z dnia na dzień ten czas, w którym mama była obok był krótszy. Na czwarty dzień dziecko zostawało samo. Ja nie skorzystałam bo miałam wrażenie, że nie przyniesie to korzyści a wręcz przeciwnie, mogłoby być gorzej. Prawdopodobnie się nie myliłam, bo w pierwszy dzień kiedy mąż odprowadzał małą - nie płakała. Dopiero jak po nią przyszłam, rozpłakała się z radości. Dla nas było to chyba cięższe niż dla niej. Obydwoje mieliśmy okropne wyrzuty sumienia - nie do uwierzenia. Pierwsze tygodnie mijały bardzo podobnie; rano jak tylko widziała w którym kierunku idziemy - płakała, kiedy po nią przychodziliśmy reakcja była podobna. Tylko kiedy ona płacze jak po nią przychodzimy, to są łzy takie... z radości. Tak mijał dzień za dniem do wczoraj - to była przełomowa chwila! Wieczorem na przerwie w pracy dzwoni do mnie mąż i mówi, że jak po nią przyszedł to nie chciała wyjść stamtąd. Zrobiła mu taką awanturę, szarpała za drzwi, że chce wejść z powrotem, za nic nie dała mu się ubrać. Dopiero jak zaproponował jajo (niespodziankę) to EWENTUALNIE zgodziła się opuścić żłobek. Byłam taka szczęśliwa bo wiem, że to był TEN dzień, w którym moje dziecko przekonało się do przebywania wśród cioć, kolegów i koleżanek.

Czy posłanie córki do żłobka było dobrą decyzją? Zdecydowanie tak. Chociażby dlatego, że zaczęła przebywać wśród dzieci w równoległym wieku. Wcześniej nie miała takich kontaktów, co zdecydowanie źle wpływało na jej rozwój psychiczny. Odkąd uczęszcza do placówki, zdecydowanie więcej mówi, nabyła wiele umiejętności i jest w domu o niebo grzeczniejsza!

Koszty prywatnego żłobka w naszym przypadku to około 800zł miesięcznie + 400zł wpisowego (jednorazowo). Do tego trzeba doliczyć oczywiście pieluchy jednorazowe, chusteczki mokre, suche, etc.

IMG_20170329_112854_432.jpg